Mateusz Sobiech, Klaudia Brzęk, Damian Kołodziej: 18 krajów z PF TRAVEL

Zwycięzcy grudniowej edycji konkursu

Koniec roku to czas podsumowań. Wspominając we trójkę tegoroczne wyprawy, okazało się że razem odwiedziliśmy aż 18 krajów! Oczywiście, z uwagi na prace i studia, nie podróżowaliśmy co miesiąc, a znacznie rzadziej. Wyjeżdżając gdzieś, staraliśmy się zawsze wycisnąć z wyprawy jak najwięcej. Stąd tak duża liczba odwiedzanych państw. Przykładowo: lecąc do Gruzji na daleki Kaukaz, stwierdziliśmy że grzechem byłoby (przynajmniej na jeden dzień) nie odwiedzić Armenii czy Azerbejdżanu. Wielokrotnie ciężko nam było wstawać o 5:00 rano lub wcześniej, po to by jak najszybciej ruszać na szlak, ale dziś nikt z nas tego nie żałuje. Postanowiliśmy w kilku słowach opisać to, co najciekawsze w każdym z krajów, w którym byliśmy w tym roku.

PF TRAVEL wyprawy globalne,

Jak wieża Babel,

Przemierzamy cały świat,

Tak jak pustynię dromader.

Lecimy w trasę razem jak antylopy stadem,

Ruszamy nieprzetartym szlakiem,

A nie palcem po mapie.

PF TRAVEL wyprawy globalne,

Jak wieża Babel.

Nieważne czy samolotem, balonem czy quadem.

Niebawem z całym składem pojadę na eskapadę,

Przemierzymy oceany, całe Stany i Kanadę.



Wyruszamy skoro świta, słońce gorące nas wita,

Aura jest niesamowita, pakujemy się do jeepa.

Nasze podróże nie lipa, na tym punkcie mamy bzika.

PF TRAVEL ekipa zna dekalog podróżnika,

To “P” jak podróżę, “F” jak fenomenalne,

Z PF TRAVEL na wyprawie bawię się kapitalnie,

Czy płyniemy przez cud natury, Mazury i Warmię,

Czy przemierzamy góry tak jak kangury Australię.

Zwiedziłem świata kawał i tak powiadam uwaga,

To prosta sprawa każda wyprawa to zabawa,

I z tego właśnie powodu podróżuję nadal,

Dla słońca zachodów, tak jak tragarz dźwigam bagaż.

Czy płynę, spadam, lecę. jadę, siedzę czy też łażę,

To tylko z uśmiechem kojarzę moje wojaże,

Się bawię w autokarzę kiedy wiem, że na pokładzie

Są ze mną znajome twarze i śpiewamy razem.

PF TRAVEL wyprawy globalne,

Jak wieża Babel,

Przemierzamy cały świat,

Tak jak pustynię dromader.

Lecimy w trasę razem jak antylopy stadem,

Ruszamy nieprzetartym szlakiem,

A nie palcem po mapie.

PF TRAVEL wyprawy globalne,

Jak wieża Babel.

Nieważne czy samolotem, balonem czy quadem.

Niebawem z całym składem pojadę na eskapadę,

Przemierzymy oceany, całe Stany i Kanadę.


Przemierzamy szlak jak wrak oceany bez końca,

Z dostępem do map o wodach gdzie człowiek nie dryfował,

Zbędny nam kompas, każdy kierunek to opcja.

Od Jakucka po Etne walkun, uciekajmy wybucha!

Robisz dzisiaj za sternika, wybierz gdzie spadnie kotwica,

Sześć kontynentów aż widać, PF TRAVEL je zdobywa,

Znajdziesz tutaj towarzysza, na więcej niż jeden wyjazd,

Jeśli w Twoich żyłach pływa krew wędrownika to witam.

Podróże to doświadczenia, nie leżą na półkach w sklepach.

Ludzi różny punkt widzenia wpływa na sposób myślenia,

Jest tylko jedna bariera, język lecz do przeskoczenia,

Ups! Pora się zbiera, łapy na ster: nadaję z nieba.

Przestrzeń przemierzam!


Drogi Panie Mikołaju, zabierz proszę nas do raju,

Do ciepłych krajów, może na przykład być do Dubaju.

Po pokonaniu upałów, przepłynięciu oceanów,

Przemierzymy tereny Majów lub szamanów na haju.

To z PF TRAVEL podróże w jakości HD,

Gdy jadę na wojaże raczej nie zamulam w barze.

A, że prowadzę to i na trzeźwo mam fazę,

Przemierzam autostradę ciesząc oko krajobrazem.


Powtórzę ludziom którzy siedzą przy klawiaturze,

By zabić nudę trzeba opuścić swe podwórze,

Ej ludzie, czas by świat ujrzeć na żywo, nie YouTubie.

Dlaczego? On na to mam argumenty grube!


Po pierwsze na wyjazdach szybciej mi bije serce,

Po drugie uczą podróże krótkie, długie tudzież.

Po trzecie już wiecie przecież, że jeżdżę po świecie,

By po czwarte tak zaśpiewać ze składem wszyscy razem!

Włochy 🇮🇹

Italia to kraj, który słynie z niesamowicie wielu rzeczy: kuchnia (pizza, spaghetti), architektura (Koloseum, Forum Romanum, Krzywa Wieża w Pizzie), motoryzacja (Ferrari, Lamborghini Fiat, Piaggio), piłka nożna (Juventus, AC Milan, AS Roma), muzyka (Ennio Morricone, Andrea Bocelli), sztuka (Leonardo da Vinci, Michał Anioł) i wiele wiele innych. Zwiedzanie Włoch rozpoczęliśmy od Wenecji – to miasto to ewenement na skalę światową. Uliczki są w niej tak ciasne, że Google Mapy często się gubią i pojawia się problem z orientacją w terenie. Wszystko to rekompensują niesamowite widoki. Niestety nie udało nam się popłynąć gondolą z uwagi na kosmiczne ceny (około 100 €). Co ciekawe, gondolier może podczas rejsu śpiewać na życzenie, co kosztuje dodatkowe 50 €. Mimo to pływaliśmy Vaporetto, czyli tramwajem wodnym, dzięki czemu udało nam się zobaczyć miasto od strony wody. Kolejnym przystankiem na mapie Włoch był Rzym – miasto, w którym nawet 2 tygodnie to mało na zwiedzanie. W „Wiecznym Mieście”, pomimo gigantycznych kolejek, odwiedziliśmy najważniejsze atrakcje – Koloseum, Forum Romanum czy Stadio Olimpico. Rzym jest miastem, po którym można chodzić bez żadnej mapy, a i tak natrafi się na jakiś zabytek bądź niesamowity budynek. Takie już jest to miejsce. Kolejnym miastem, do którego się udaliśmy była Piza. Jest to Niewielka osada słynąca z Krzywej Wieży i właściwie tutaj można by postawić kropkę. Oprócz charakterystycznej budowli, miasto nie oferuje zbyt wiele. Warto jednak się tam wybrać, ot choćby dla zdjęcia ze słynną wieżą.

San Marino 🇸🇲

Włochy mają to do siebie, że odwiedzając je można jednocześnie „zaliczyć” 3 kraje – jednym z nich jest San Marino. Niewielkie księstwo znajdujące się nieopodal słynnego kurortu Rimini (bardzo dużo w nim Polaków) to obszar mniejszy niż Warszawa. Główna atrakcja to Zamek na wzgórzu, z którego rozciąga się niebywały widok na Morze Adriatyckie. Co ciekawe, wielu turystów (głównie Rosjanie) przybywa do San Marino, aby nabyć w atrakcyjnej cenie alkohol lub biżuterię, które z uwagi na podatek, bywają tutaj w naprawdę atrakcyjnej cenie. San Marino to miejsce, na które wystarczy zarezerwować 5-6 godzin, po czym można wracać do słonecznej Italii.

Watykan 🇻🇦

Być w Rzymie i nie zajechać do Watykanu, to byłby grzech. Dosłownie i w przenośni. Niejedna duńska szkółka iglaków ma dużo większy obszar niż to państwo-miasto. Główna atrakcja, czyli Bazylika św. Piotra, przygniata jednak swoim rozmiarem. Kolejki, aby do niej wejść również. Odpuściliśmy muzeum Watykanu, do którego trzeba było stać ponad 3 godziny w kolejce. Udało nam się za to odwiedzić grób naszego papieża Jana Pawła II oraz wejść niezliczoną ilością schodów na szczyt Bazyliki, skąd było widać połowę Rzymu. Zdecydowanie polecamy, niestety osoby starsze mogą wjeżdżać tylko windą, z uwagi na naprawdę ekstremalną ilość schodów.

Francja 🇫🇷

We Francji byliśmy tylko 3 dni, jednak starczyło aby odwiedzić zarówno jej południe – miasteczko cudu Maryjnego w Lourdes na południu kraju oraz Paryż. Lourdes to taka francuska Częstochowa, tyle że dużo bardziej piękniejsza, na co wpływa położenie tego miasta – w samych górach. Piękne widoki oraz, jak na miasteczko turystyczne, niewielka ilość turystów sprawia, że można się w nim naprawdę wyciszyć. W końcu jest to miejsce bardzo związane z religią, więc głównie właśnie w tym celu przyjeżdżają tutaj corocznie setki tysiące pielgrzymów. Drugim punktem, który odwiedziliśmy we Francji był Paryż. Miasto tyleż przepiękne, co strazne. Z uwagi na panujące wówczas protesty spora część sklepów, miała powybijane szyby, a niektóre zabytki (jak np. Ratusz) były pomazane sprayem! Jeśli ktoś planuje wybrać się na wieżę Eiffla i wjechać na górę polecamy przyjście około 4 godzin wcześniej. Kolejki potrafią być równie długie co w Rzymie i Watykanie. Nam niestety nie udało się wjechać, z uwagi na ograniczony czas w tym mieście. Podobna sytuacja jest z Muzeum Luwr, do którego nawet jeśli uda się dostać, to tłumy (zwłaszcza przed obrazem Mona Lisy) są niesamowite. Byliśmy tam, jednak na tyle krótko, że nie zwiedziliśmy nawet 5% dostępnych zbiorów. Podobno, aby obejrzeć każdy obraz, trzeba by na to ponad 2 tygodni, przychodząc codziennie na 8-godzinne wizyty! Tak czy siak Paryż to nadal piękne miasto, które niestety przechodzi ciężki okres. Widać to gołym okiem, już po kilku godzinach pobytu.

Hiszpania 🇪🇸

Zwiedzanie Hiszpanii rozpoczęliśmy od Barcelony. Jest to niesamowite katalońskie miasto – z jednej strony morze, a z drugiej góry. To trochę taki hiszpański Kraków – stolica kultury iberyjskiej, czy jak wolą lokalni mieszkańcy – katalońskiej. Najbardziej zapamiętamy wejście na samą górę Parku Guell, skąd rozpościera się widok na całe miasto oraz Morze Śródziemne. Można tam spędzić kilka godzin odkrywając z daleka niesamowitą architekturę tego miejsca. Drugim miastem, który odwiedziliśmy w Hiszpanii był Madryt. Już od początku pobytu, zobaczyliśmy spore różnice porównując go do Barcelony. Przede wszystkim w zabudowaniu oraz charakterystyce ludzi – tutaj każdy za czymś gonił, w przeciwieństwie do wyluzowanej Barcelony. Mimo to Madryt robi duże wrażenie – zwłaszcza stadion Santiago Bernabeu, na który wybraliśmy się w ramach zwiedzania stadionu oraz muzeum klubowego. Największą atrakcją zwiedzania tego obiektu, jest możliwość dotknięcia Pucharu Ligi Mistrzów. Gdybyśmy mieli wrócić do Hiszpanii i mając do wyboru Madryt lub Barcelonę, wybralibyśmy zdecydowanie stolicę Katalonii. I to nie tylko z uwagi na jej dostęp do morza.

Malta 🇲🇹

Na Malcie byliśmy razem z Damianem, który niżej opisze pobyt na tej malowniczej wyspie.

Słowacja 🇸🇰

W marcu wybraliśmy się do naszych południowych sąsiadów, żeby spojrzeć na Tatry z ich drugiej strony. Jako naszą bazę wybraliśmy miejscowość Poprad, gdzie znajdują się słynne termy. Oczywiście odwiedziliśmy je i musimy ocenić bardzo wysoko. Bardzo duża ilość basenów/jacuzzi, bar znajdujący się dosłownie w basenie oraz niesamowity świat saun, sprawił że warto było się tam wybrać, nawet biorąc pod uwagę to, że ceny biletów są w euro. Krajobraz Słowacji bardzo przypomina Polskę, chodząc po górach czuliśmy się tak jak w naszym kraju. Największą różnicą była chyba liczba turystów na szlaku – na Słowacji wydaje się być ich zdecydowanie mniej. Jeśli komuś znudziło się już Zakopane czy Białka Tatrzańska, to Słowacja jest idealnym miejscem na odskocznie od oklepanych polskich miast w górach.

Gruzja 🇬🇪

Nie lubimy wracać do tych samych miejsc, ale do Gruzji wrócimy na pewno! Niesamowity kraj. Wspaniałe jedzenie (Chaczapuri, Khinkali), niesamowici ludzie (bardzo szanują i lubią Polaków), śmieszne ceny (bilet na wjazd kolejką górską na szczyt – 2 PLN) oraz niesamowicie wysokie góry (blisko 5 tys metrów). To wszystko sprawia, że po prostu chce się tam wracać. Od niedawna uruchomiono połączenia lotnicze z Gdańska i Warszawy, zgadujemy że Gruzja w przeciągu kilku lat stanie się absolutnym hitem turystycznym w naszym kraju. W Gruzji można zobaczyć to, co na zachodzie bezpowrotnie przeminęło – pucybuta na dworcach, skrzyżowania bez świateł i znaków, marszrutki oraz wiele, wiele więcej. Kraj leży w tak specyficznym klimacie, że rośnie tu kilkanaście gatunków winogron – mało kto wie, ale wino jest tu produkowane na większą skalę niż we Francji. Podsumowując – jeśli masz dosyć odwiedzania Europy Zachodniej i uważasz, że kraje typu Hiszpania czy Anglia już cię nie zaskoczą – pojedź do Gruzji!

Armenia 🇦🇲

Armenia graniczy z Gruzją, postanowiliśmy więc wybrać się tam na jeden dzień. W bardziej dzikim kraju, jeszcze nie byliśmy. Jeśli ktoś posługuje się Google Mapami, to może o nich praktycznie zapomnieć (może poza stolicą, czyli Erywaniem). Ciężko tutaj o zasięg w telefonie, nie mówiąc już o internecie. Podczas drogi do stolicy, w drodze były takie dziury, że nasz kierowca (jechaliśmy Blablacarem) wielokrotnie wolał jechać poboczem niż drogą! Krowy wychodzące na jezdnię w ogóle go nie dziwiły. Mimo tego kontrowersyjnego opisu w Armenii czuliśmy się bezpiecznie. Była to niesamowita wycieczka 40 lat wstecz – do czasów, w których jeszcze nie było nas na świecie. Warto jest odwiedzić tego rodzaju kraje, nawet po to aby później docenić naszą ojczyznę.

Azerbejdżan 🇦🇿

Do Azerbejdżanu wybraliśmy się również na jeden dzień, pociągiem nocnym ze stolicy Gruzji. Podróż koleją przypominała trochę kolej transsyberyjską. Choć dużo krótsza to droga (około 30 godzin), dało się poczuć ten klimat długiej wyprawy pociągowej – przedziały z kuszetkami (czyli łóżkami), zmieniający się klimat za oknem (góry, pustynia, morze) – piękna sprawa. W Azerbejdżanie odwiedziliśmy jego stolicę – Baku. W tak rozwiniętym mieście jeszcze nie byliśmy. Pomimo niesamowitego porządku i czystości, co chwila można było zauważyć ludzi, którzy myli i tak już lśniący chodnik. Niesamowite budynki oraz infrastruktura drogowa to efekt złóż ropy, którymi dysponuje ten kraj. Rozmawiając z lokalnymi ludźmi dowiedzieliśmy jednak, że tak wspaniale wygląda jedynie stolica kraju. Na wsi jest duża bieda i przepaść między Baku, a resztą kraju jest ogromna. Tak czy siak, w naszych oczach Baku to taki „Dubaj dla ubogich” – tańsza opcja zobaczenia miasta powstałego za pieniądze z ropy.

Izrael 🇮🇱

Ziemia Święta. Państwo, w którym stykają się 4 wielkie religie. Loty do Izraela bywają tanie, sam pobyt tam już nie. Ceny bywają kosmiczne (np. woda w sklepie 12 PLN! – po targowaniu się 7 PLN). Mieszkańcy Izraela mają zakodowane w genach targowanie się, co odczuliśmy nawet w sklepach gdzie była kasa fiskalna. Pomimo problemów z transportem (w czasie kiedy tam byliśmy był zamach terrorystyczny i zamknięto dworzec PKS) udało nam się odwiedzić Jerozolimę. Pomimo wiadomości o zamachach, w mieście panował niesamowity spokój, właściwie to gdyby nie media w ogóle nie odczulibyśmy że coś się tu działo. Dziwne na pewno jest to, że żołnierze chodzą tutaj z bronią ostrą na wierzchu – stoisz w kolejce w McDonalds’ie a przed Tobą stoi żołnierz z karabinem przepasanym przez ramię. Izrael to jeden z ciekawszych krajów, w którym byliśmy, a na pewno najdroższy. Mimo to, warto było. Wejście pod Ścianę Płaczu nastąpiło bezproblemowo i bez kolejek. Dużą atrakcją, jest też Morze Martwe. Trzeba jednak pamiętać, aby kąpać się w nim tylko na wyznaczonych plażach – dno morza jest złożone z błota, które często się osuwa. Odnotowano wiele przypadków śmiertelnych podczas kąpieli „na dziko”. Woda w nim jest tak słona, że nie ma opcji, aby zanurkować (oczy pieką niesamowicie, nawet jeśli są zamknięte), a kiedy już się wyjdzie z wody trzeba się…opłukać wodą. Tyle, że tą zwykłą, lecącą z natrysku. W przeciwnym razie nasze ciało pozostanie niemal całe w soli.

Kraje w których byliśmy to również Anglia 🇬🇧 , Białoruś 🇧🇾, Niemcy 🇩🇪 , Litwa 🇱🇹 , Dania 🇩🇰 – omawialiśmy je w poprzednich filmach, zapraszamy do ich obejrzenia.

Norwegia 🇳🇴

W tym roku postanowiłem wybrać się do Norwegii – prawdopodobnie najdroższego kraju w całej Europie. Zwiedzanie rozpocząłem od Oslo, gdzie odwiedziłem między innymi słynną skocznię narciarską Oslo-Holmenkolen. To tutaj Adam Małysz zdobywał tutuły Mistrza Świata. Prócz skoczni skoczyłem do Portu (ogromny) oraz na coś w rodzaju starówki. Ładne to miejsce, jednak ciężko napisać o nim coś więce. Już od początku pobytu w Norwegii urzekł mnie fakt, że nigdzie przy drogach nie ma tam billboardów. Są zakazane, w celu poprawienia bezpieczeństwa na drodze. W Polsce to chyba raczej niemożliwe, biorąc pod uwagę jak wielki jest to biznes. Co ciekawe, jadąc do tego kraju zostałem poinformowany o zakazie przewożenia…ziemniaków! Najwyraźniej Norwegowie preferują własne kartofle, a może obawiają się inwazji stonki 😊 Po zwiedzeniu Oslo udałem się do miejscowości położonej nieopodal granicy ze Szwecją - Asnes Finnskog. Byłem tam w odwiedzinach u znajomego, stąd decyzja o takiej lokalizacji. Nigdy wcześniej nie udało mi się spotkać tak dużej ilości dzikiej zwierzyny jak właśnie w Norwegii. Przede wszystkim były to Łosie. Poza tym niesamowity krajobraz (ogromne góry przeplatane jeziorami) sprawiały, że ciężko jest będąc tam spędzać czas w domu czy hotelu. Znajomy, który tam mieszka i jest zapalonym wędkarzem, potrafił godzinami opowiadać o swoich połowach, tak więc wydaje się to być wymarzony kraj dla wędkarzy. Jakie są ceny w Norwegii? Kosmiczne. Paczka papierosów, która w Szwecji kosztuje 25 PLN, po stronie norweskiej to wydatek rzędu 65 PLN. Nie mając tam nikogo znajomego, który zaoferuje nam nocleg, trzeba się liczyć z naprawdę dużymi wydatkami na nocleg. Mimo to – warto. Zwłaszcza teraz, kiedy na północy kraju możliwe jest zobaczenie zorzy polarnej.

Malta 🇲🇹

Niesamowite miejsce. To tutaj kręcono odcinki do Gry o Tron. Połączenie niesamowitej architektury oraz ciepłych wód Morza Śródziemnego sprawiają, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Idealna opcja zarówno dla leniuchów jak i osób lubiących aktywny wypoczynek. Wyspa jest tak mała, że nie funkcjonuje tutaj komunikacja typu PKS. Cały kraj można przejechać autobusem miejskim. Niezwykle przejrzyste wody u wybrzeży Malty, sprawiają że jest to raj dla nurków. Nawet nie mając profesjonalnego sprzętu, udało mi się zobaczyć pod wodą niesamowite ryby oraz morskie stworzenia. Wystarczyły mi jedynie okulary do pływania. Malta to była angielska kolonia, więc wszyscy doskonale mówią tu po angielsku oraz obowiązuje ruch lewostronny. Idąc przez maltańskie pola istnieje duże prawdopodobieństwo, że spotkacie jakieś egzotyczne stworzenie, np. kameleona lub gekona. Z wyprawy na tą uroczą wyspę najlepiej wspominam skoki do wody ze skał o wysokości około 10 metrów. Choć w wielu aquaparkach byłem, to żadna ze zjeżdżalni nie zapewniła takiego zastrzyku adrenaliny jak właśnie te skoki do wody. Jeśli już jesteśmy w temacie skakania, to w tym roku zdecydowałem się również na…

Skok na spadochronie 🇵🇱

Tym razem już w Polsce. Od małego marzyłem o tym, aby skoczyć na spadochronie i w tym roku w końcu zrealizowałem ten cel. Choć cena do najniższych nie należała, to warto było. Już od momentu oderwania się samolotu od ziemi człowiek wtedy zapomina o świecie i wszystkich innych sprawach. Niesamowite emocje. Ciężko jest opisać sam przebieg skoku, ponieważ wszystko się dzieje niesamowicie szybko. Kiedy samolot wzniesie się na wysokość ponad 300 metrów następuje przygotowanie do skoku. Wcześniej jest to poprzedzone krótkim szkoleniem, które prowadzi osoba która towarzyszy Ci podczas skoku. W tym momencie strachu się nie czuje – podekscytowanie zdedycowanie dominuje nad całą resztą emocji. Prędkość z jaką spadałem to około 160 km/h. Możliwe jest spadanie znacznie szybsze, jednak to już raczej opcja dla amerykańskich komandosów. Satysfakcja po oddanym skoku jest nie do opisania. Jestem przekonany, że jeszcze kiedyś zdecyduję się na taki skok - tym razem moim celem będzie skok już samemu, bez instruktora. Polecam wszystkim, którym nie straszny roller coaster oraz wszystkim wielbicielom parków rozrywki. Mimo, że sporo ich w życiu odwiedziłem, to żaden nie dostarczył takich emocji jak skok na spadochronie.

Skok na bungee 🇵🇱

W 2019 roku postanowiłem również skoczyć na bungee. Choć skok był z niższej odległości niż ten na spadochronie, to paradoksalnie bałem się dużo bardziej. Myślę, że jest to spowodowane faktem że na bungee spada się głową w dół. Dużą zaletą takiego skoku jest to, że możesz zabrać kogoś ze sobą na górę, to naprawdę dodaje otuchy. Warto również podczas skoku dopłacić i wykupić film lub zdjęcia ze skoku. Nie zdecydowałem się na tą opcję i jedyną pamiątką po skoku jest film nagrany z daleka telefonem przez kolegę. Z drugiej strony jest to motywacja, aby skoczyć po raz drugi 😊 Skok na bungee, to zupełnie coś innego niż ten na spadochronie. Opcja na pewno dużo tańsza, a emocje podobne. Gdybym miał jednak do wyboru powtórzyć któryś ze skoków to zdecydowanie wybrałbym skok na spadochronie. Mam nadzieję, że dojdzie do tego już w roku 2020.