Wiktor Stępień, Zanzibar

Zwycięzca listopadowej edycji konkursu.

Zanzibar- rajska wyspa na Oceanie Indyjskim.

Zaledwie 11 godzin- mniej więcej tyle dzieli Nas, od miejsca, w którym możemy poczuć się jak w raju. Mowa tu o przepięknych, białych, miękkich niczym puder plażach afrykańskiej wyspy Zanzibar.

Tropikalny klimat, lekki ciepły wiatr oraz równikowe promienie słońca towarzyszą tu każdemu od samego rana.

Pierwsze kroki, które postawiliśmy na dzikim kontynencie nie były w wyżej wspomnianych miejscach. Było to lotnisko, które przypominało coś na wzór starego dworca z odległych czasów. Zaraz po tym naszym oczom ukazało się drugie oblicze wyspy- zaniedbane , przeludnione oraz bardzo brudne ulice, na których nikt nie chciałby się znaleźć w nocy.

Po 40 minutowej drodze dotarliśmy do hotelu, u progu którego czekali już Masajowie ( jedna z największych grup etnicznych w Afryce)

Wszyscy , dosłownie każdy pracownik tego resortu był bardzo życzliwy. Nigdy wcześniej nie widzieliśmy tak wielu pomocnych ludzi. I nie chodzi to u parę dolarów z naszych kieszeni- ta szczerość była widoczna z każdym ich spojrzeniem.

Jednym z nich był Stefan- przewodnik, z którym zwiedziliśmy najciekawsze miejsca na wyspie. Co najciekawsze, płynnie mówił po polsku, co dodawało ogromnego uroku każdej spędzonej chwili w towarzystwie tego młodego, bo 26-letniego Afrykańczyka.

Pierwszą, a zarazem najbardziej intensywną wyprawą było zwiedzanie największej plantacji przypraw. Imbir, goździk, pieprz czy cynamon to tylko kilka doskonale znanych nam dodatków których używamy na co dzień. Mnóstwo owoców, których smak jest nieporównywalnie lepszy niż ten, który znamy na co dzień .

Wspólnie zjedzony posiłek pośród tropikalnych drzew dał nam energię na kolejny etap.

Etap, niesamowicie emocjonalny- wizyta w szkole. Zaledwie kwadrans, który uświadamia nam pojęcie tutejszego szczęścia. W tej chwili były to zeszyty, długopisy czy gumki do włosów.

Później nadszedł czas na krótki rejs- mała wyspa potocznie zwana Prison Island. Nie, nie ma tam więzienia, było to około 70 lat temu miejsce dla zbuntowanych niewolników czy zarażonych żółtą gorączką Afrykańczyków. Teraz można spotkać tam ogromne, nawet 100 letnie żółwie, które tylko czekają na karmiących ich turystów. Na koniec tego obfitego dnia czekała nas wizyta w największym mieście- Stone Town. Chaotyczna jazda samochodami, ludzie na każdym centymetrze ziemi, brak jakichkolwiek reguł- tak można opisać ulice tego miasta.

Miasta w którym prawdopodobnie urodził się i żył kilka lat, znany na całym świecie wokalista zespołu Queen- Freddie Mercury.

Kolejną , po kilku dniach wypoczynku wycieczką, było nurkowanie pośród kolorowych raf Oceanu. Niezliczone gatunki ryb o przeróżnych kolorach. Nurkowanie nieopodal wyspy Billa Gatesa, wokół której spędziliśmy kilka intensywnych godzin.

Pośród kolejnych tropikalnych dni, nadszedł czas na krótki spontaniczny wyjazd do restauracji The Rock. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że ta mała knajpa położona jest na wodzie, kilkadziesiąt metrów od plaży z której trzeba dopłynąć małą łódką.

Każdy dzień przynosił nowe doznania, a wieczory urozmaicone były w różne koncerty na plaży czy pokazy plemienne Masajów.

Każdy, kto pragnie zobaczyć inne życie, innych ludzi oraz choć na chwilę zapomnieć o troskach codziennego życia musi odwiedzić tę wyspę. Zanzibar jest miejscem przepięknym, bogatym w jedne z najpiękniejszych plaż na naszej planecie, o krystalicznie czystej wodzie. Nie należy jednak zapominać, że pod drugiej stronie jest ubogie życie wielu Afrykańczyków, którzy nie mają takich możliwości jak my-Europejczycy.

To tylko kilka zdań, które w małym stopniu opisują nasz pobyt na tej rajskiej wyspie. Żadne zdjęcia nie oddadzą w pełni tego piękna , lecz choć trochę przybliżą nas w to cudowne miejsce.


Pozdrawiamy

Hakuna Matata